Na pewno widzieliście ujęcia typu super slow-motion. Spowolniony świat często możemy zobaczyć w programach Discovery (wolno lecące pociski, krople wody…), czy National Geographic (kobra atakująca ofiarę w zwolnionym tempie). Płatki śniadaniowe spadające powoli do miseczki z mlekiem z „epicką” muzyczką w tle, nagrane w 1000 klatkach na sekundę, same tworzą piękny reklamowy klimat.

slow_motion_konJuż w 1878 roku, 20 lat przed Kinematografem braci Lumiere, Edwaerd Muybridge za pomocą systemu aparatów wyzwalanych nitką, rejestrował etapy ruchu galopującego konia. Skonstruowany przez niego zoopraksiskop, wprawił te fotografie w ruch. Aparat Muybridge’a był pierwszą próbą obserwacji rzeczywistości w innym tempie.

Po przeszło 130 latach, do Polski trafiła kamera Phantom Flex 4K, która jest w stanie rejestrować obraz w rozdzielczości 4K (4096 x 2160 pikseli) w 1000 klatkach na sekundę, a redukując rozdzielczość do 2K osiągniemy nawet 2000 klatek na sekundę.

W ubiegłym tygodniu miałem okazję zobaczyć tą kamerę w działaniu, na krótkich testach w firmie Heliograf.

Muszę przyznać, że kamera zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Jej możliwości i ergonomia pracy nie odbiegają w zasadzie od innych kamer takich jak Alekxa XT czy Red Epic. Oczywiście każda z nich ma swoją specyfikę, subtelne różnice, własne workflow i znajdą się zwolennicy jak i zażarci przeciwnicy każdego z systemów, ale Phantom Flex 4K jest już produktem pełnowartościowym skierowanym na rynek filmowy, którym można zrealizować całą reklamę czy teledysk. Nie jest to, tak jak było to przy poprzednim modelu, przerobiona wersja kamery zaprojektowanej na rynek przemysłowy. Funkcja kręcenia w dużej liczbie klatek na sekundę jest jedynie opcją i schodząc na niższy klatkaż, możemy korzystać z Phantoma jak z innej kamery filmowej.

Zrzut ekranu 2014-09-15 o 14.55.00

Taka kamera daje nieograniczone możliwości kreatywnego zastosowania efektu „zwolnienia czasu”. Już czterokrotne „slow-motion” czyli rejestracja materiału 96-100 klatek na sekundę, daje świetne efekty (co można zobaczyć na moim prostym teście aparatu Panasonic GH4).

Wiele osób widziało zapewne, rewelacyjny film demonstracyjny kamery  w reżyserii Brendana Bellomo pt „Let Me Know When You See Fire” (autorem zdjęć do filmu jest Greg Wilson.

Ja, korzystając z dostępności kamery, świetnej pogody oraz pięknej modelki, postanowiłem zrobić swoją wersję… splasha w 1000 klatkach na sekundę 🙂

Dziękuję bardzo Pani Annie Szczerbińskiej za zaproszenie oraz Arturowi Orłowi z Heliografu za pomoc przy zgraniu i konwersji materiału z kamery.