„Grawitację” obejrzałem miesiąc temu, już po rozdaniu Oskarów. Po wyjściu z kina byłem zachwycony. Właściwie uważam, że cała technologia projekcji w 3D została wynaleziona tylko po to, żeby powstał ten film. Jako dzieciak zastanawiałem się jak to jest przebywać w tak dziwnym środowisku jak przestrzeń kosmiczna, jakie to uczucie żyć w tak niesprzyjających dla człowieka warunkach?

Oczywiście śmieję się z osób, które oglądały „Grawitację” na komputerze i twierdzą, że to kiepski film bez fabuły. Kochani tego filmu nie ogląda się dla Sandry Bullock – to bezkompromisowa wizja twórców audiowizualnych, którą konsumować możemy tylko na dużym ekranie z okularami 3D na nosie. Tylko taki odbiór gwarantuje maksymalną ilość wrażeń!
Oczywiście pisząc o „bezkompromisowej wizji”, nam na myśli przełamywanie wszelkich ograniczeń i utartych ścieżek stworzonych przez współczesne kino. Grawitacja, to rewelacyjny film science-fiction (oczywiście z naciskiem na drugi człon tej nazwy). Muszę się przyznać, że gdy po raz trzeci szybkim ruchem głowy próbowałem uniknąć zderzenia z odłamkami kosmicznych śmieci, roześmiałem się w kinie sam do siebie.

Natychmiast po wyjściu z sali projekcyjnej chciałem napisać tekst, ale porzuciłem ten pomysł – po cholerę pisać recenzje filmu, który praktycznie wychodzi z kin. Poza tym obiecałem sobie, że będę się starał publikować tutaj unikatowe treści, także jeżeli chodzi zdjęcia czy filmy. Myślałem nawet przez chwilę, żeby zrobić wywiad z jakimś profesorem z Polskiego Towarzystwa Astronautycznego, na temat faktów i mitów o przestrzeni kosmicznej przedstawionej w Grawitacji.

Jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie dzieją się za sprawą tego bloga, jest możliwość poznawania nowych fantastycznych osób. Tym razem panowie z New Media Impact zaprosili mnie w weekend na spontaniczną konferencję prasową/spotkanie z Neilem Corbouldem. Dzięki temu mogłem poznać zdobywcę dwóch Oskarów, szefa wizualnych efektów specjalnych w filmie Grawitacja!

Co to właściwie są wizualne efekty specjalne?

Wielu osobom wydaje się, że współczesne filmy takie jak Grawitacja, powstają w 100% w komputerze. W części stwierdzenie takie jest prawdziwe, ponieważ w tym filmie praktycznie nie ma ujęcia, które powstałoby bez komputerowej ingerencji. Znaczna część efektów wizualnych jest jednak tworzona na planie zdjęciowym. Za tą część realizacji filmowej odpowiada Neil Corbould i za nią właśnie otrzymał nagrodę Akademii Filmowej.

Gdzie kończy się rola „special effects supervizora”, a materiał przejmują spece od efektów komputerowych?

Neil odpowiada na planie za wszystkie eksplozje, zderzenia itp. W Grawitacji, jego zadaniem było wymyślenie większości sytuacji, sposobu w jaki będzie wykonywany dany efekt, i jak będzie filmowany bohater, a następnie zbudowanie specjalnych rigów w których „montowany” był aktor i kamera. Można więc powiedzieć, że Neil Corbould na planie „walczy z grawitacją” ziemską.

Na dzisiejszym spotkaniu opowiadał jak długa i żmudna była praca nad scenariuszem. Wieloosobowy zespół konsultował każdą scenę krok po kroku. Zanim przystąpiono do realizacji zdjęć, powstała wielostronicowa „biblia” opisująca każdy ruch. Przed wejściem Sandry Bullock na plan, przez kilka tygodni wykonywano testy z kaskaderami. Nawet przy po tak drobiazgowym okresie przygotowań, ekipa przed wejściem na plan miała pomysł na realizację tylko na 80% ujęć. Pozostałe kwestie zostały rozwiązane spontanicznie już w trakcie zdjęć lub w post-produkcji.

Neil Corbould  zwykły gość

W trakcie dzisiejszego spotkania, Neil dał się poznać jako sympatyczny gość w bluzie z kapturem, który cały czas ma wielką frajdę ze swojej pracy. Opowiedział historię, jak pod koniec lat siedemdziesiątych trafił na plan filmu o Supermanie (swoim ulubionym bohaterze komiksów) i jak to wydarzenie zaważyło na jego wyborze ścieżki zawodowej kariery.

Neil Corbould jest specjalistą od wszelkiego rodzaju efektów pirotechnicznych i eksplozji. Wyraźnie ożywił się, gdy zaczął opowiadać o kolorze dymu i grzybie powstającym po wybuchach. Czasem po prostu lubię coś wysadzić w powietrze – rzucił pod koniec spotkania 🙂

Neil Corbould (3) Neil Corbould (4) Neil Corbould (5) Neil Corbould (6) Neil Corbould (7)